logo Ornak1

Szybki kontakt:

Telefon: +48 (18) 20-705-20
Tel. komórkowy: +48 695-530-813
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.
Namiary GPS:
N49º13'44.94" E019º51'31.48" 

   
 12250020 10153792132059357 6313150225371308521 n

Spotkanie na Ornaku z Kingą Baranowską, 21.06.2014 – relacja

-Halo, Kinga?

-Tak, cześć Hanka.

Kinga, czy myślałaś o tym spotkaniu na Ornaku?

-Taa…..no myślałam……, Hanka, wiesz bardzo bym chciała przyjechać, ale jestem cały czas bardzo zajęta. Ale może ……czekaj może damy radę?

Może być długi weekend sobota?

- Ok., myślę, że termin fajny. Szkoda tylko ze to późno trochę i wiadomość o spotkaniu nie dotrze do wszystkich zainteresowanych, mamy tylko kilka dni.

-To jak myślisz?

-Ok. robimy, puścimy to na fb i stronę, plakaty zrobimy i damy też do sklepu w Zako.

Będzie super.

-No to do soboty, zadzwonię do Ciebie.

-To do soboty czekam na telefon, dzięki i pozdrawiam.

Yeah!  Sobota , trzeba się organizować!

      Tak wyglądały przygotowania do spotkania z Kingą Baranowską. Jedna z turystek zadała mi pytanie widząc rozwieszany plakat,

-Jak udało wam się ściągnąć Kingę?

 Odpowiadam, -Trudno było.

Kinga Bardzo chętnie przystała na pomysł, który zrodził się zimą 2013 roku, by w schronisku PTTK im. Walerego Goetla na Hali Ornak zostały wyeksponowane zdjęcia z jej wypraw w góry najwyższe.

Tak, więc wystawa wisi od wiosny 2014 i wciąż trudno było znaleźć dogodny moment na jej wernisaż.

      Sobota 21 czerwca. Schronisko wypełnione turystami nocującymi na miejscu i przybyłymi specjalnie na to niecodzienne spotkanie.

Zbliża się godz. 19.00. Wejście schroniska rozświetlają rozpalone lampiony, ogniki tradycyjnie zwiastują specjalny wieczór w schronisku.

Kinga przybywa na Ornak, pokonując wcześniej zakorkowaną drogę z Warszawy, Jeepem transportujemy się szybko na górę.

Na sali pojawia się drobna dziewczyna z radosnym uśmiechem na twarzy. Z Jej oczu można czytać pewność zaś twardy charakter zdradza dziarska postawa ze stanowczo podniesioną do góry głową.

Słyszy się dochodzące głosy ze sali

- Jezu, Ona zdobywa ośmiotysięczniki? No to szacun.

Mężni dżentelmeni z gestem szacunku biją brawo niewielkiej wzrostem, ale wielkiej duchem ślicznej, drobniutkiej dziewczynie. Cała sala z entuzjazmem wita gościa.

Wieczór rozpoczyna się od przedstawienia bohaterki spotkania przez Wojtka Szatkowskiego z Muzeum Tatrzańskiego, znanego historyka i wielbiciela narciarstwa górskiego.

W kilku słowach, ale bardzo ujmująco przedstawia nam Kingę Baranowską, jedną z najwybitniejszych polskich himalaistek. Przypomnijmy, Kinga ma na swoim koncie wejścia na osiem ośmiotysięczników. Jako pierwsza Polak stanęła na Dhaulagiri, Kangczendzondze i Manaslu. W ciągu jednego roku zdobyła dwa szczyty ośmiotysięczne. Jej listę sukcesów górskich można by długo jeszcze wymieniać.

Wojtek zaprosił też do obejrzenia w schronisku ekspozycji zdjęć z wypraw górskich Kingi.

Film z prywatnych zbiorów Kingi  o zdobywaniu Kangczendzongi oraz Lhotse ukazują całą istotę pasji Kingi do najwyższych gór.

Przeżywa ten film, jak gdyby kolejny raz wchodziła na szczyt. Wszystko ożywa na nowo:  przyjaźń, trudności, upadki i radość, wspaniałości i niedoskonałości. Na sali panuje cisza. Wszyscy są wsłuchani w zajmującą opowieść. Takie rzeczy nie dzieją się na co dzień. Słuchacze mają tego świadomość.

Kinga kontynuuje opowieść o Himalajach. Widać w jej oczach i gestach, jak kolejny raz przywraca myślami swoje wyprawy.

Kocha to, czym żyje, to Jej świat.

Twarz Kingi jest promienna -  wiem, cieszy się, bo spotkała tu w schronisku bratnie dusze.

Turyści są wspaniali, zadają mnóstwo ciekawych pytań, życzą jej dalszych sukcesów.

Fun club Kingi z pewnością się wzmocni. Bohaterka przytacza jeszcze kilka sytuacji, które Ją spotykały będąc na bardzo długich ekspedycjach. To prawdziwa kobieta, jest przecież wykwalifikowaną himalaistką, a zaskakuje nas opowiadając o trudnych stanach psychicznych i prywatnych odczuciach, jakich doznawała będąc na „dachu świata” dzieli się z nami doświadczeniem i swoją szkołą życia.

-Zaczekaj, odpocznij, daj sobie dzień albo dwa aż sytuacja się wyklaruje, wtedy masz świeże spojrzenie na sprawę możesz podejmować decyzje. -Mówi.

Opowiada też o partnerstwie.  - Chodzę w góry z ludźmi/partnerami sprawdzonymi – dodaje. Uważa, że to bardzo ważny element sukcesu i każdej wyprawy. I ma absolutną rację.

Wieczór pełen emocji, tak ciekawych opowieści z powodzeniem mógłby trwać dłużej.

Jeszcze na koniec chętnie rozchwytywane są przez publiczność karteczki z osobistymi dedykacjami Kingi i wspólne foto-sesje urozmaiciły spotkanie. Później poczęstunek przy świecach i pogaduszki. To bardzo miły akcent takich spotkań.

W przerwach odbywającego się spotkania, chłopaki ze sklepu Salewa –Zakopane prezentują wspaniałe ubiory górskie, z dużym zaangażowaniem zasypują wszystkich zainteresowanych nowościami technologicznymi wystawianej odzieży.

Wspaniale pobyć, choć przez chwilę z Kingą na „dachu świata”. Dla chętnych opowiada o swoim solowym wejściu na Lhotse, pokazując szereg świetnych zdjęć z tej wyprawy.

Dziękujemy wszystkim za przybycie, a szczególnie Kindze:)

                                                                                                                   bPinw